Konsumpcyjne szaleństwo ma się dobrze nawet podczas kwarantanny

Żyjemy w czasach, które oficjalnie zostały ogłoszone nową normalnością. Jej zasadniczym elementem jest izolacja społeczna. Dla osób, które na co dzień pracowały bądź uczyły się poza domem, a w samym domu spędzały niewiele czasu, oznacza to zasadniczą zmianę trybu pracy i spędzania czasu wolnego. W ostatnich tygodniach, kiedy zostaliśmy pozbawieni możliwości wyjścia na siłownię, do kawiarni i restauracji czy do centrum handlowego, jedyną naszą platformą konsumencką stała się przestrzeń naszego domu. Spożywamy w nim wszystkie posiłki, wypijamy poranną kawę, spotykamy się (na wirtualnych czatach) z przyjaciółmi, trenujemy, a także... robimy zakupy. Jeśli sądziliście, że narodowa kwarantanna drastycznie spowolni konsumpcję – byliście w błędzie. Internetowe kanały konsumpcyjne odnotowały wręcz wzrost przepływu towarów i usług. Jak to możliwe?

Jak niewychodzenie z domu wpłynęło na nasze nawyki konsumenckie?

Od kiedy koronawirus zawitał do Polski (a przynajmniej od kiedy zawitał oficjalnie w postaci pierwszego zdiagnozowanego przypadku), pierwszą reakcją ze strony konsumentów było zrobienie zapasów podstawowych produktów spożywczych i artykułów higienicznych. Wystarczy, że przypomnimy sobie połowę marca, kiedy półki z makaronem i ryżem świeciły pustkami, a mydło z dnia na dzień stało się towarem deficytowym. Niemal każdy uruchomił w sobie tryb przetrwania i pragnął zabezpieczyć się przynajmniej na kilka tygodni, gromadząc w domu artykuły pierwszej potrzeby. Ale wzrost popytu na artykuły spożywcze i higieniczne to nie jedyna zmiana, jaką dostrzec można w trendach konsumenckich od kiedy musimy zmagać się z koronawirusem.

Zakupy online w dobie pandemii nie tylko nie straciły na aktualności, ale można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że przeżywają złote czasy. To, co dotychczas kupowaliśmy w sklepach stacjonarnych zaczęśliśmy kupować w internecie. Do sieci przeniosły się częściowo nawet usługi związane z zakupami spożywczymi, co więc mówić o ubraniach, kosmetykach czy elektronice. Jeśli chodzi o ubrania, zaskakiwać może fakt, że branża odzieżowa wcale nie ucierpiała tak, jak można byłoby się tego spodziewać. Z jednej strony przesiadując w domowym zaciszu, przez większość czasu zadowalamy się parą dresowych spodni i wygodną bluzą. Nie potrzebujemy nowych strojów na różne okazje, bo wychodzimy głównie do sklepu, na spacer po okolicy i wyrzucić śmieci. Niemniej dodatkowa ilość wolnego czasu zachęca do spędzania go w internecie, a tam portale zakupowe i sklepy potrafią wabić nas takimi sloganami jak „kreacje po domu”, „piżamy na każdą porę dnia” czy „moda home office”, dodatkowo kusząc promocjami.

Nie tylko branża odzieżowa może pochwalić się niesłabnącym popytem ze strony klientów. Branża technologiczna i meblarska również odnotowują satysfakcjonujące wyniki sprzedaży. Po pierwsze, wiele osób, które przeszło na tryb pracy zdalnej decyduje się na zakup nowych bądź dodatkowych biurek i foteli w ramach organizowania sobie domowego stanowiska pracy. Niewątpliwie spory w tym udział także kampanii reklamowych, które aktywnie zachęcają do zakupu droższych słuchawek z mikrofonem dla zapewnienia wysokiej jakości dźwięku podczas telekonferencji, lepszego komputera dla bardziej efektywnej pracy z domu czy telewizora nowej generacji, który dostarczy nam niezbędnej rozrywki po pracy. Ale nie tylko przekaz reklamowy odpowiada za wysokie wyniki sprzedaży internetowej, które obecnie obserwujemy.

 Dlaczego w izolacji potrafimy konsumować jeszcze więcej?

Odpowiedź na to pytanie kryje się w znaczeniu, jakie powszechna i przymusowa izolacja oraz kryzys spowodowany przez pandemię mają dla ludzkiego mózgu, i oddziaływaniu obu tych zjawisk na ludzką psychikę. Przeżywamy okres, w którym roi się od niewiadomych, a wszelkie prognozy są naznaczone niepewnością. Praktycznie z dnia na dzień zostaliśmy zmuszeni do zrezygnowania z różnych aktywności, którymi wypełnialiśmy sobie codzienność, dlatego wielu z nas usiłuje wykreować sobie choćby namiastkę dotychczasowego życia i odtworzyć stare rytuały, na ile to możliwe. Robienie zakupów – nawet przez internet – pozwala nam na przywrócenie poczucia kontroli nad własnym życiem i oswojenia nowej rzeczywistości, nad którą w istocie zupełnie nie panujemy. 

Wielu miłośników dobrej kawy, którzy dotychczas chętnie spędzali czas wolny w kawiarniach lub kupowali kawę na wynos, zamawia teraz drogie ziarna z dostawą do domu i decyduje się na zakup profesjonalnego ekspresu do kawy. W ten sposób kawosze ceniący sobie na równi z dobra kawą również sam proces jej picia i oprawę mu towarzyszącą próbują zrekompensować sobie brak możliwości cieszenia się tym przyjemnym rytuałem. W podobny sposób osoby, które przed kwarantanną spędzały dużo czasu na siłowni i w klubach sportowych starają się zapewnić sobie jak najlepsze warunki do treningów, zaopatrując się w sprzęt i akcesoria do ćwiczeń czy płatne aplikacje na telefon pozwalające opracować indywidualny plan treningowy. Mówiąc krótko, większość dokonywanych obecnie zakupów (i dotyczy to zarówno towarów, jak i usług) wynika z prób jak najwierniejszego odtworzenia dotychczasowej rutyny w nowych warunkach życiowych oraz pobudzania ośrodka nagrody odpowiedzialnego za dobre samopoczucie w sytuacji, gdy mamy ograniczone możliwości dostarczania sobie pozytywnych bodźców.

 Czy powinniśmy czuć się winni z powodu robienia zakupów online w czasie kwarantanny?

Prawdopodobnie wielu z nas zadaje sobie to pytanie. Czy faktycznie musimy zaopatrywać się teraz w nową parę butów, narażając zdrowie kurierów i pracowników hurtowni, którzy od rana do wieczora rozwożą towar i wykonują niezwykle obciążającą fizycznie pracę? Czy w związku z tym, kiedy robimy zakupy online z dostawą do domu, powinniśmy odczuwać z tego powodu wyrzuty sumienia? W obecnej sytuacji ograniczenie zakupów do niezbędnego minimum zdecydowanie odciąży pracowników magazynów i firm kurierskich, a także usprawni proces dostawy przesyłek. Dlatego robiąc zakupy przez internet warto mieć na uwadze kulisy handlu wirtualnego, który przecież nie jest w pełni cyfrowy i wymaga pracy tysięcy par rąk zaangażowanych w pakowanie i dystrybucję towaru.

Z drugiej strony utrzymanie konsumpcji na pewnym poziomie jest konieczne z ekonomicznego punktu widzenia – kupując, zapewniamy innym osobom zatrudnienie, a przy okazji przyczyniamy się do utrzymania płynności finansowej wielu lokalnych przedsiębiorstw, od działalności których zależy stan naszej krajowej gospodarki. Ważne natomiast jest, aby zachować w tym wszystkim umiar i rozsądek. Decydując się na zakup produktów niekoniecznie pierwszej ani nawet drugiej potrzeby, warto zastanowić się, jak obecne wydatki odbiją się na naszym budżecie za kilka miesięcy w sytuacji, gdy kryzys gospodarczy jest już w zasadzie nieunikniony, a jego pierwsze oznaki już dały o sobie znać. To samo tyczy się planowania letniego urlopu i wyjazdów wakacyjnych. Ciężko powiedzieć, jak będzie wyglądała sytuacja w pasażerskim transporcie lotniczym i zagranicznych kurortach za kilka miesięcy. Kuszeni promocyjnymi cenami ze strony przewoźników i operatorów turystycznych możemy ostatecznie znaleźć się w sytuacji, kiedy pod koniec lata będziemy musieli walczyć o zwrot pieniędzy.

Krótko mówiąc, w obecnych warunkach jako konsumenci powinniśmy podejmować nasze decyzje w oparciu o szerszy kontekst i mając na uwadze nie tylko potocznie rozumiany interes własny, ale także dobro innych ludzi, którzy podobnie jak my borykają się z tym wszystkim, co przyniosła ze sobą pandemia. Niech aktualna sytuacja ekonomiczna, z jej trudną do przewidzenia dynamiką skłoni nas do rewizji własnych przyzwyczajeń i potrzeb oraz stanie się punktem wyjścia do bardziej świadomej i odpowiedzialnej konsumpcji.

OPINIE - 0 opinii

Co Ty o tym sądzisz?
jeszcze nie ma żadnej opinii!

PODOBNE ARTYKUŁY

GAZETKI PROMOCYJNE