Szeroki wybór to jedna z największych bolączek współczesności. Od dżemów po smartfony i od telewizorów po dżinsy – tysiące produktów wymaga wyboru smaku, rodzaju czy też marki. Dawniej panowało przekonanie, że im większy wybór, tym ludzie są szczęśliwsi. Szeroki wybór kojarzył się z wolnością, a wolność miała być gwarantem szczęścia. Jednak zdaniem amerykańskiego psychiatry Barry’ego Schwartza jest dokładnie odwrotnie. Alternatywy, które rozciągają się przed nami w nieskończoność wywołują w nas smutek, poczucie żalu, stres, a nawet depresję.
Jak nadmiar możliwości wpływa na nasze samopoczucie?
Wybranie jednej rzeczy spośród setek innych jest niezwykle trudne – co do tego nie mamy wątpliwości. Jednak musimy sobie również uświadomić to, jak mnogość alternatyw oddziaływuje na naszą psychikę i codzienne życie, abyśmy byli w stanie podejmować właściwe decyzje bez zadręczania się.
Jak pisze Barry Schwartz w swojej książce "The Paradox of Choice" (“Paradoks wyboru”), dawniej nie było tak dużego wyboru, przez co odpowiedzialność klienta za zakupiony produkt czy podjętą decyzję była w pewnym sensie ograniczona. W sytuacji, gdy do wyboru mamy tylko dwa modele dżinsów i oba nie za bardzo się nadają, nie jest to przecież nasza wina. Odpowiedzialnością za nieudany zakup możemy obarczyć sklep lub producenta, czując się tym samym w pełni “usprawiedliwieni”. Jednak w dzisiejszych czasach, gdy w większości sklepów czekają na nas setki par dżinsów, oferując tym samym niewyczerpaną ilość alternatyw, decyzja i odpowiedzialność ciąży tylko i wyłącznie na nas. Jeśli zdarzy się, że kupimy niewłaściwą rzecz lub wybierzemy coś, co nie do końca nam pasuje, obwiniamy za to siebie i czujemy się źle. Prześladuje nas poczucie, że mogliśmy kupić lepsze spodnie i przez to żałujemy naszego zakupu, a decyzja którą podjęliśmy – nawet jeśli tak naprawdę była słuszna – nie ma szans nas uszczęśliwić.
“To tylko spodnie, o co to całe zamieszanie?” może pomyśleć wielu z nas, ale tego rodzaju małe-duże rozterki wypełniają nasze codzienne życie. Podobne odczucia towarzyszą większości podejmowanych przez nas decyzji, niezależnie od tego, czy kupujemy akurat parę dżinsów, czy decydujemy się na zakup własnego domu. Gdy pomyślimy o wzrastającej z każdym dniem liczbie zachorowań na depresję, ogólnym niezadowoleniu i rozczarowaniu, które zdominowały współczesne społeczeństwa, możemy z całą pewnością stwierdzić, że jest w tym spora zasługa zalewającej nas na co dzień fali alternatyw i możliwości. Dzieje się tak dlatego, że szeroki wybór prowadzi do przerostu naszych ambicji i oczekiwań, a nie będąc w stanie do końca sprostać swoim wygórowanym standardom nie potrafimy też w pełni odczuwać zadowolenia.
Musimy nauczyć się radzić sobie z koniecznością dokonania wyboru
Uświadomiwszy sobie, że życie pod presją dokonywania idealnych wyborów jest dla nas źródłem nieustannego stresu, powinniśmy rozejrzeć się za sposobami na podejmowanie lepszych decyzji bez zapędzania się w kozi róg. Najlepiej w ogóle nie wyruszać na zakupy pod hasłem „Muszę znaleźć to najlepsze!”, kiedy nastawiamy się na coś praktycznie niemożliwego, tym samym od początku skazując się na porażkę. Warto zacząć od przekonania samych siebie, że zakupione przez nas towary i podjęte decyzje są wystarczająco dobre. Postarajmy się nie obciążać koszuli, dżinsów, sosu do makaronu czy też dżemu oczekiwaniami, które wykraczają poza granice ich zasadniczego przeznaczenia.
W walce z presją wyboru pomoże nam również dokonanie analizy własnych potrzeb i priorytetów. Przykładowo, czy nasz nowy telefon naprawdę musi mieć jednocześnie najlepszy aparat, największą pamięć i najwyższej jakości wyświetlacz? Być może zależy nam na aparacie o wysokiej rozdzielczości, ale jeśli poza tym będziemy używać naszego telefonu do najprostszych rzeczy, czy faktycznie potrzebna nam jest ta imponujących rozmiarów pamięć? Ustalając priorytety pozbędziemy się syndormu żalu pozakupowego, a każdorazowemu rozpakowywaniu toreb z zakupami nie będzie towarzyszyć myślenie w stylu “Trzeba było wybrać ten drugi!”.
OPINIE - 1 opinii